poniedziałek, 2 grudnia 2013

W moim salonie. Ewolucja stylu.

My home


Dzisiaj proponuję Wam podróż w czasie: 

jak było, a jak jest w moim pokoju dziennym, czyli tzw. salonie. 

Jednak zanim zaczniemy analizować to "studium przypadku" ewolucji mojego stylu wnętrzarskiego, mała dygresja. Zmiany w jadalni, które pokazywałam jakiś czas temu, postępują dalej (huraaa!!!). Udało mi się uwolnić ten pokój od mebla, którego niestety już nie darzyłam sympatią. Czeka mnie teraz nowe. Co? Pokażę w wolnej chwili. Na razie cieszę się większą i jaśniejszą przestrzenią ... oczywiście obecna aranżacja (kwiatek na krzesełku kuchennym) jest tymczasowa, dla wypełnienia kąta. 

Ps. Niestety ostatnio w domu jestem tylko wieczorami, stąd zdjęcia takie sobie ... 





A teraz do tematu. 
Refleksja pierwsza. Chyba mi się mój styl z początku zamieszkiwania w domku za bardzo nie podobał, bo ..... prawie nie mam z tego okresu żadnych zdjęć :(

Refleksja druga. Z gustami się nie dyskutuje, ale .... sama siebie podsumowałam: Co strzeliło do głowy młodej dziewczynie, aby aranżować wnętrza w babcinych klimatach? Z ręką na sercu - nie wiem, bo ..... (patrz: refleksja pierwsza). 

Jak było na początku? 
Standard. Jak u większości, którzy przeprowadzają się na swoje. Gołe ściany (wtedy w jasnym kremie). Na podłodze wykładzina montażowa za 5 zł za m2 (brak kasy). Pod ścianami krzesła, które "robiły" za regaliki (struktura naszego ówczesnego dobytku była taka: dużo krzeseł i kwiatków - mało szafek). To co było brzydkie, owijałam tkaninami. 
Efekt: 


 Teraz ta sama ściana wygląda tak:


 Tak, tak ..... tam zrobiliśmy kominek. 

W jakim kierunku urządzałam salon? 
Były to klimaty w stylu sielskiej, angielskiej wsi (tak go sobie wówczas nazwałam).
W oknach firanki z koronki (Ikea) albo zasłony w kremie z niebieskimi różami, na suficie lampa z wykopków, fotele - styl myśliwski (SZOK), na fotelach - poduszki "wiejskie"/ "anielskie".

W międzyczasie, aby zrobić bardziej klimatyczne wnętrze, postanowiłam położyć tapetę w pasy  (!!!!). Dodam, że ta w salonie, to najłagodniejsza wersja. Jak zdobędę się na odwagę, to pokażę Wam bawialnię (SZOK, SZOK, SZOK). 

Zatem ówczesny styl tego pokoju wyglądał następująco: 


 

A jak jest teraz?
W oknach dałam aksamitne, śnieżnobiałe zasłony.
Udało nam się położyć parkiet z naturalnego drewna.
Poduszki zamieniłam na stonowane welury B&W ...


A myśliwskie fotele, na coś bardziej klasycznego w formie ...


I OCZYWIŚCIE zerwałam "cudną", markową tapetę w bardzo dobrym stanie!!!



Refleksja trzecia: człowiek (mówię tu o sobie) sam na sobie musi doświadczyć, żeby wiedzieć, co mu się naprawdę podoba. Szkoda tylko, że było to trochę kosztowne doświadczenie (wymiana mebli, remont, itd.).

Jak patrzę z perspektywy czasu, teraz w salonie podoba mi się o wiele bardziej. 
Najważniejsze - wiem, czego chcę i już bardzo konsekwentnie do tego dążę.

A jak wyglądała Wasza ewolucja stylu; skąd idziecie - dokąd zmierzacie?.
Jeżeli ktoś ma ochotę pokazać swoją drogę, to zapraszam do stworzenia "Drugiego studium przypadku" i kolejnych ....
(kontakt - za pośrednictwem formularza kontaktowego na pasku bocznym bloga)

Uściski cieplutkie 



45 komentarzy:

  1. O tak , nasze gusta się zmieniają , uczymy się i poznajemy nowe rzeczy, które nas kształtują.
    Gdyby zmiany nie były kosztowne, och jak byłoby miło zmieniać i eksperymentować.
    Nie ma kredensu ????????!!!!! Łał, jestem ciekawa co tam stanie. Ja mam w głowie witrynę na tej mojej ceglano- tablicowej ścianie, oczywiście białą, tylko mojego zaczynam podchodzić, hi hi hi. ALe pewnie się odwlecze, bo szukam szafy do pokoju małego.
    Ale fanie miałaś na początku, hi hi hi, ale każda chyba tak zaczynała. My mieszkaliśmy w trakcie przebudowy domu na 18m2, gdzie był salon, kuchnia, jadalnia, korytarz, łazienka, ja z brzuchem i pies, posokowiec. To było dopiero ładnie, hi hi hi, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Było sielsko, rustykalnie, a jest elegancko i glamour. U mnie coraz więcej skandynawii, choć kiedyś też preferowałam styl rustykalny :). pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawia Alicjo tez mi się podoba i to ... bardzo! Musiałam coś wybrać.
      Wychodzi na to, że początki miałyśmy podobne :)))) s.

      Usuń
  3. Ali, ja też myślę nad czymś białym .... Ale termin wykonania dopiero styczeń.
    No tak te Wasze 18 m2 to raczej ekstremalna powierzchnia.
    A co do naszych początków. Szkoda, że zdjęć kuchni nie zrobiłam, jak się wprowadziliśmy: bez zlewu, z naczyniami latałam do kotłowni, bez półek, rzeczy trzymałam w kartonach, za stół miałam dwie małe ławki z ogrodu. Kuchenkę miałam :).
    Acha .... i wtedy mieszkaliśmy na dole. Na górze był ... stan SUROWY zamknięty (na szczęście!, ale i tak wiało zimno stamtąd, że ho. ho...).
    I jeszcze - moje najmłodsze dziecko miało wtedy "pokój" w sumie to był kącik pod schodami. Dziadkowie nas wyklęli, bo u nich pod schodami były wtedy .... ziemniaki, na szczęście potem im przeszło. Za to synek był szczęśliwy z tych swoich 2 m2, całkiem ładnie mu tam zrobiłam, przytulnie .....
    Fajnie tak powspominać .... człowiek inaczej patrzy na swój "dobytek".
    Buziaki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz Ali, że zaczynasz M podchodzić. Ja zrobiłam "mistrzostwo świata" z tą witrynką.
      Nie potrzebowałam dwóch, więc postanowiłam, że zacznę M głowę suszyć, jak się okaże, czy ta witrynka jest w ogóle sprzedawalna w cenie jako takiej. Wystawiłam ją na Allegro nic M nie mówiąc (po co ma się chłopak denerwować, może nic z tego nie wyjdzie).
      Okazało się, że kupiec się znalazł całkiem szybko. Tylko ja z braku czasu (albo z braku klimatu do delikatnych rozmów ) nie miałam jak M powiedzieć o tej sprzedaży. Mijał czas... i w końcu powiedziałam mu "5 minut" przed tym, jak panowie z transportu przyjechali po witrynę (no już nie miałam wyjścia).
      Przeżył!!! :))) s.

      Usuń
    2. No to mistrzostwo świata Kochana!!!!! HI hi hi.
      Ja myślałam o czymś takim jak ma Kasia z Mój dom, moje miejsce. W jadalni ma taką dużą z Ikei. Nie mieszczę się z garami i coś potzrebuję, chciałam wyspę ale stolarz mi odradził , że zagracę, więc pomyślałam o tej ścianie.
      O tak miło powspominać. miłego wieczorku

      Usuń
  4. No z meblami jak z moda...to co nosilysmy 10 lat temu teraz wydaje nam sie smieszne i czasem nas zawstydza, Ale taka byla moda! I tak tez sie mieszkalo! Ja nie mogla bym mieszkac ciagle w tych samych meblach. Dom musi rozwijac sie z nami. Rok temu mialam w sypialni bordowe sciany i brazowe zaslony..Dzis bialo i jasno! Miesiac temu zbudowalam zaglowek..a 3 dni temu juz go wymienilam na nowy! Inni pukaja sie w glowe a dla mnie to ogromna przyjemnosc! Tyle swietnych rzeczy mozna wykombinowac.Twoje fotki sa na to dowodem! Podrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu widziałam twój zagłówek. Śliczny!!!
      Powiedz mi tylko Kochana, trudno się wbija tą listwę metalową.
      Chcę tak zrobić fotele i nie wiem, czy dam radę. Chyba dam, co????

      Usuń
    2. dasz! nie jest trudno.tylko zalatw sobie maly mloteczek..wtedy to juz zabawa!

      Usuń
  5. uhu zmiana kolosalna - bardzo podobają mi się listwy ozdobne na ścianach i jadalniany żyrandol - ale o tym pisałam już wcześniej ;-) Nie myślałaś może o zmianie listew przypodłogowych na białe ? Takie wysoki, może z jakimś frezem :-)
    I ja mam podobnie ;-) człowiek uczy się najlepiej na własnych błędach, niestety ;-) inna sprawa to koszty - mam wrażenie że przeciętnego Polaka jeszcze bardzo dłuuugo nie będzie stać na posiadanie własnego domu (ba, nawet dziupla w bloku to już niezły wyczyn - tak jak w moim przypadku ;-) ), nie mówiąc już wykończeniu go w dobrym stylu a przede wszystkim dobrej jakości materiałami...
    Uściski ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że myślałam o białych listwach, Całą stolarkę bym zrobiła teraz na biało, No ale to wielka inwestycja, na razie mogę zapomnieć ... :(((
      Masz rację ..... dom to koszty, ale wiesz .... ze swojego doświadczenia powiem, czasem wcale nie tak wielkie w porównaniu do mieszkania. Oczywiście wszystko zależy od lokalizacji, standardu, .... Czasem trzeba dobrze policzyć.
      My mieszkamy za miastem i do pracy dojeżdżam ok. 25 km w jedną stronę. Za to mamy dom, no może raczej średni domek. W mieście za tę cenę miałabym mieszkanie ok. 50 m2, ale za to do pracy "rzut beretem". Woleliśmy dojeżdżać.
      Pozdrowionka cieplutkie :))

      Usuń
    2. taaa domek :-) przecież po Twoich pokojach można spokojnie śmigać na rolkach hihi ;-) sama Twoja sypialnia ma pewnie ze 20m jak nie więcej ;-)
      a co do cen nieruchomości/działek okołostolicowych miejscowości to wcale też nie jest tak różowo - działki niekiedy osiągają astronomiczne ceny - no i sama budowa domu - jeśli ktoś buduje go własnoręcznie to fakt, można sporo zaoszczędzić, ale jak trzeba wynająć ekipę wraz z kierownikiem budowy a później kolejną do wykończenia to już się robi mniej ciekawie. Ja osobiście mam same negatywne doświadczenia tutejszymi fachowcami wszelakiej maści.. no dobrze, ale nie będę już dalej smęcić ;-)
      Miłego popołudnia Sylvio :-)

      Usuń
    3. Nie smęcisz Kochana. Nie wiesz, co Cię w życiu spotka, a może ......
      Życzę Ci z całego serca ...... :) s.

      Usuń
  6. Wow, zmiany są porażające! Chyba każda z nas przeszła przez podobne metamorfozy.
    Teraz jest u Ciebie naprawdę pięknie!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest Kasiu łagodniejsza wersja zmian :)))) s.

      Usuń
  7. Ale się uśmiałam! Oczywiście w pozytywnym znaczeniu ;) Fajnie oglądało się te starsze i te nowsze fotki. Przypomniało mi się moje urządzanie od podstaw, coś było, a czegoś nie, z braku laku kupowało się tandety lub po prostu co w sklepach było .... kombinowałam, malowałam, jeździłam meblami, aaacchhh ale fajnie się wspomina :)
    Kochana na chwilę obecną masz pięknie urządzone wnętrze!
    P.S. Jak tam Twoi chłopcy? Czekają na Mikołaja? Marysia nie może się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w salonie poza drobną zmianą dekoracji na razie już nic zmieniać nie chcę; stąd pomysł na podsumowanie tego pokoju :)))

      Chłopcy? Już się doczekać nie mogą!!! Najbardziej rozbraja nas młodszy, który OCZYWIŚCIE wierzy w Mikołaja i już stworzył całą historię, kiedy do nas przyjdzie, jak wejdzie do domu, że musimy go przyjąć herbatką i takie tam ..... "Łopatą nakładłam" do głowy starszemu, aby czasami nie zaczął uświadamiać tego młodszego. Na razie stanęło, że starszy będzie robić za elfa, a M za Mikołaja. Do tej pory się udawało - młodszy się nie zorientował - to i w tym roku się uda. Będzie to taki teatr kilku aktorów (ja, M, starszy synek, dziadkowie) dla jednego widza (młodszego). Jak widzę jego rozdziawioną minkę, to czekanie, latanie od okna do okna, ........... BEZCENNE.
      Życzę Twojej Monisiu Marysi takich samych emocji :))))) s.

      Usuń
    2. Wczoraj Marysia siedzi taka smutna, więc pytam co się stało? A ona mi na to, że się martwi, że Mikołaj jej nie odwiedzi, bo czasami była niegrzeczna :) Więc wpadłam na pomysł, żeby napisać list do niej ( że niby od Mikołaja ;) ) że jest dobrą i uczynną dziewczynką, że dostał od niej list i że odwiedzi ją w tym roku, ale ... wykorzystałam ten fakt, że to list od Mikołaja i ... poprosiłam (tzn Mikołaj poprosił), żeby posprzątała w pokoju zabawki i te którymi się nie bawi oddała dla dzieci na szlachetną paczkę :)))) Już dziś Marysia pokoik wysprzątała i spakowałyśmy 2 ogromne worki zabawek, a ile mała w tym miała frajdy! ;)
      Ile lat mają Twoi synkowie?

      Usuń
  8. Miło było poczytać szczerego posta. U mnie też kiedyś było rożnie-żeby nie powiedzieć kiczowato ;) Nawet nie mam zdjęć z tamtych czasów. Zmiany bardzo korzystne. Wprowadziłaś swoisty styl do domu i dobrze, że jesteś konsekwentna :) Ja swoje obecne mieszkanie urządziłabym teraz troszkę inaczej. Rewolucje zaczynam latem-wymieniam meble w naszym pokoju i maluję ściany u syna. No i w kuchni też... :)
    Pozdrawiam cieplutko-D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za twoje domowe rewolucje, Dominiko.
      W sumie to mi trochę smutno, że w salonie już zakończyłam urządzanie.
      Na razie przerzucam się na jadalnię
      Pozdrowienia ślę serdecznie :))) s.

      Usuń
  9. Hehe trochę się tego obawiam u siebie, ale nie ma co do przodu skakać, bo u mnie jeszcze nawet remont nie ruszył :P Ala mam jakieś punkty zaczepienia których (mam nadzieję) nie zmienię .. chyba nie bd źle :P Uczymy się na doświadczeniu, błędach ;) No a poza tym upodobania się zmieniają :D

    Pozdrawiam
    Viola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violu, to dobrze, że nam się upodobania zmieniają, byle ... nie radykalnie, bo to niestety kosztuje.
      Ps. cieszę się, że się odezwałaś :)))) s.

      Usuń
    2. Odezwałam z miłą chęcią, bo ja jak nabiorę "odwagi" to gaduła jestem :P A po tym Twoim poście myślana się zaczęła i doszłam do pewnych wniosków.. Co za tym idzie zaczęłam brnąć i doszłam do konsensusu, że muszę to wszystko na kartce najlepiej pospisywać, żeby błędu nie popełnić ;)

      Miłego dnia .. miłych przygotowań do świąt! Ja ruszam na plac boju xD

      Usuń
  10. Świetny wpis,a metamorfoza Twojego salonu ogromna :) My się bardzo długo budujemy, bo bez kredytu, 7 lat siedzimy już za granicą, ciułając na to nasze wymarzone gniazdko i przez ten czas co najmniej 10 razy zmienił mi się styl. Prowadzę obecnie dwa blogi, ale pierwszy był budowlany i tam właśnie widać moją przemianę, przeglądając znajdujące się w nim inspiracje - od totalnego minimalizmu poprzez glamour aż do nowoczesnej klasyki :) Zawsze mawiam, że tylko krowa nie zmienia poglądów, a człowiek na szczęście rozwija się i zmienia, i to jest w tym wszystkim najfajniejsze. Z twojego salonu od razu przygarnęłabym żyrandol i oczywiście stolik kawowy :) Pozdrawiam! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam Kasiu u Ciebie. Patrząc na Twój styl będziesz miała domek, jak marzenie, ach .....
      Trzymam kciuki :)))) s.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :) Dla mnie ten dom nawet bez tych wszystkich dekoracji i mebli już jest moim marzeniem, więc czekam tylko na ten magiczny dzień wprowadzki :) PS - dziękuję za odwiedziny! Kasia

      Usuń
  11. Sylvia, już Ci pisałam, że Twoim salonem w postaci obecnej jestem zauroczona:) A to, że ciągle coś zmieniasz jest rzeczą naturalną. U mnie co chwila rewolucja, bo kolor ścian nie taki, bo żyrandol w złym miejscu, bo tapeta ma zły kolor. Tylko ja mam mały grajdołek i nie ma takiego efektu, jak u Ciebie. Pięknie:)
    pozdrawiam
    aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny "grajdołek" masz Aguś - wszystko śliczne; jak oglądam twoje posty, to zaraz mam "smaka" na zmiany u siebie.
      (w głowie mam np. Twoją śliczna łazieneczkę - może w przyszłym roku u mnie wyjdzie coś w tym temacie)
      Uściski :))) s.

      Usuń
  12. No kolosalne zmiany - te kwiatki poustawiane na czymstam owiniętym... prześcieradłem? :DDD No ale nasze wnętrzarski wyczucie stylu ewoluuje... Kiedys, gdy nie tak łątwo było dostać w sklepach ładne meble i akcesoria (ba, nadal nie jest łatwo!) trzeba było kupować to, co było dostępne. Teraz mamy większy wybór a w głowach mnóstwo inspiracji... z internetu oczywiscie ;) sama pamiętam, jak lata temu zachwycił mnie wchodzący do Polski shabby-chic (hahaha po raz pierwszy), i choć potem zaczęłam kierować się w stronę glamour (hahaha po raz drugi), to z przecierem skutecznie wyleczył nie dopiero mój M. Nawet teraz czasem czuję, jak cos się w moim mózgu przestawia, i wtedy myslę sobie - oho, rozwijam się wnętrzarsko. Ewoluuję. I to dobrze, bo dzięki temu mam nadzieję, że moje pierwsze (tak, naprawdę!) własne mieszkanie będzie urządzone idealnie. No, prawie idealnie ;) Bo na razie to w ostatnich latach przeprowadzałam się chyba z 5 czy 6 razy, ale wiadomo, na cudzym i zastanym nigdy nie wprowadza się takich zmian, jakby się chciało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak rozpiętość "wnętrzarską" masz Kochana całkiem imponującą.
      Ja też tak mam. Był okres, że wszystko mi się podobało, i shabby, i glamour, i vintage, i skandynawia i .... minimalizm.
      W sumie to trudno powiedzieć co będzie za parę lat.
      Zobaczymy...
      Pozdrawiam Cię serdecznie :))) s.

      Usuń
  13. Hahahah ale się uśmiałam Twoimi komentarzami pod zdjęciami,ogólnie cały post świetny! Nie będę ukrywać,że bardzo długą drogę przeszłaś do stanu obecnego. Bardzo zaskoczyło mnie,prawie wbiło w fotel zdjęcie,na którym owijałaś to co brzydsze hahaha No,pomysł jakiś był ;P
    A tak poważnie,to uwierz,że nie jesteś w tym osamotniona.U mnie było jeszcze gorzej! Niestety nie mam nawet jak pokazać,bo wszystko umarło razem z poprzednim komputerem a bardzo żałuję,bo byłby dowód dla potomności :P Jak się tu wprowadziliśmy to wszystko było żółte,meble,ściany i nawet sufity a pokój mojej córki wściekle pomarańczowy...sufit też! Koszmar! Z racji tego,że nie mieliśmy kasy,mieszkaliśmy tak ze dwa lata.Do tego mieliśmy w "salonie" kanapę w granatowo-żółte pasy,by pasowała do ścian hahaha w podobnym klimacie jak Twój fotel myśliwski :)) Śmiać mi się chce jak sobie to przypomnę
    :))Dziękuję Bogu,że jestem teraz tu i teraz a tamto,to tylko złe wspomnienie
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Betuś, z pomarańczowymi ścianami i sufitem rzeczywiście mieliście wyjątkowe doznania ...
      Ale Ty Kochana z przymusu, a ja wyobraź sobie sama sobie zafundowałam takie "przyjemności".
      Buziaki :))))) s.

      Usuń
  14. Metamorfoza roku! Zmiana niesamowita i to na mega korzyść:-) Mi też gusta się zmieniają ale podobnie jak Ty teraz juz wiem co mi się podoba i do czego dążę ale i tak zmieniam, poprawiam itd uwielbiam to:-) Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciła koleżanka z Wielkiego Świata. Opalona, wypoczęta .... :)))
      Ps. dobrze, że już wróciłaś; smutno było bez Ciebie Kasiu
      :)))) i :))).... s.

      Usuń
  15. Bardzo fajny post, bo tak w rzeczywistości każdego z nas dotyczy i jego podejścia do zmian. Ja pamiętam jak w latach 80 -tych wprowadziliśmy się do mieszkania, miałam do dyspozycji dla mojej rodziny 2 pokoje i ak zostały pomalowane i powieszone firanki (takie jakie akurat rzucili) to wtedy było to najwspanialsze uczucie. Przez lata jednak przybywało ileś mebli, rzeczy, które no nie były piękne z perspektywy czasu i posiadanych środków na koncie... ale teraz chyba wiem też co chcę, ale może zabraknąć lat życia na realizację... (bo ja już babcinka taka trochę jestem). Lubię patrzeć na Twoje wnętrza, bo są takie wysmakowane. Pozdrawiam cieplutko:) Lucky0110

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zawsze się ogromnie cieszę, jak zaglądasz do mnie na Deccorii. Ale tym razem zrobiłaś mi podwójną radość. Po pierwsze, że zajrzałaś również tutaj. Po drugie - za pozostawione słowa.
      Ja do lat 80 mam sentyment. Wiem, że było ciężko, ale jednocześnie ... jakoś bardziej radośnie. Człowiek się cieszył z tak wielu rzeczy, nawet tych drobnych, Teraz mam wrażenie, że mało nas zadowala. Co prawda w tamtych czasach urządzaniem domu zajmowała się raczej moja mama, ale ja jej dzielnie pomagałam (czytaj: stałam w kolejkach, ale i tak wspominam to fajnie).
      Uściski gorące :))) s.

      Usuń
  16. Moje 1-sze mieszkanko : tapety najpiekniejsze ...bo jedyne jakie byly w sklepie ..firanka byc musiala ..wiec zakupilam , ale , ze na karnisz juz nie wystarczylo ..wisiala sobie na kiju od miotly ..hahahaha ..i tak wspominam te moje sluzbowe 7,5 m 2 z ogromnym sentymentem ....ale ..to wlasnie te cieniutkie poczatki wyzwalaly w nas poklady kreatywnosci i wlasnej pracy ...obecnie ..internet , tv , prasa ..daje nam tyle przykladow , ze trzeba sie mocno wystrzegac aby nie
    @-wac jotka w jotke ..aby zachowac swoj wlasny styl . Mam nadzieje Sylwio , ze na laurach nie osiadziesz ...co ja mowie ? ..juz szykujesz nowa niespodzianke :) ...a mi pozostaje podziwiac i podziwiac . piekna droga zmierzasz :))))
    Pozdrawiam V..lka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wiesz Violu, wcale nie było źle. Kupowało się to co było i nie było dylematu .... to, a może tamo ....
      Nie ... trochę żartuję ....
      Ale czasem mam wrażenie, że otacza mnie trochę za dużo ...
      Violu buziaki wielkie i trzymam kciuki za Ciebie w grudniu, pewnie masz gorący okres .... (widzę po godzinie wpisu ...)

      Usuń
  17. No tak, samo życie ;) wciąż jeszcze mam takie miejsca w swoim mieszkaniu, gdzie nie chce mi się zaglądać i marzę o wymianie tego i owego ... Nie zawsze jednak droga od marzeń do ich realizacji jest krótka, czasem to finanse, czasem zdrowie, a czasem ... uparty M. ;) Osiągnęłaś bardzo dużo, dom zmienia się niesamowicie, żyje - jest pięknie :D Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko, ja wolę, jak moje marzenia krystalizują się trochę dłużej (byle nie za długo).
      Chyba nie cieszyło by mnie tak bardzo, jakbym miała je "podane na tacy".
      Taka walka, podchody, czekanie .... powodują, że cieszę się jak dziecko z każdego drobiazgu i każdej zmiany.
      Pozdrawiam Cię cieplutko :)))) s.

      Usuń
  18. Zmiany niesamowite!
    Pewnie każda z nas tak ma, że dopiero po czasie kształtuje się nasz wnętrzarski gust, styl i kolorystyka. Ze mną było podobnie, aczkolwiek miłość do pewnych detali mi pozostała.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  19. Sylwuś dzięki za ten post:-) Ogarnęła mnie nadzieja, że i ja w końcu doczekam się takiego efektu :-) Sorry za szczerość ale było koszmarnie :-) tak jak u mnie nadal w niektórych kątach, ale początki bywają trudne :-) Teraz jest PPP (po prostu pięknie), gratuluję Ci gustu i cudownego efektu. Mam nadzieję, że pewnego dnia i ja przekonam się co do stylu, w którym się czuję najlepiej :-) Póki co mam z tym problem :-) Buziaki, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, no cóż ja nie chcę i nie umiem udawać ...
      Tak było w naszym salonie i nie ma co ukrywać, że było ... koszmarnie.
      Trzymam kciuki za twoje zmiany :)))) s.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...