Nie, nie, nie ... troszkę się zagalopowałam. O lampionach dzisiaj nie będzie, bo trochę za dużo byłoby tego towarzystwa, jak na jeden post. O lampionach będzie kiedy indziej. Będzie natomiast o lampach: ściennych, podłogowych i stołowych, czyli ... oświetlenia w moim domu ciąg dalszy.
Takich lampek naliczyłam u nas w domku ... 32 (nawet nie wiedziałam, że tyle się tego uzbierało, ups...). Wychodzi chyba, że .... jestem od nich uzależniona!!! A co mi tam ... kocham nastrojowe światło i ciągle mi go mało.
Jak widać na zdjęciach, konsekwentna jestem do bólu - podoba mi się jeden rodzaj lamp i tylko czasem "skaczę na boki".
Jak widać na zdjęciach, konsekwentna jestem do bólu - podoba mi się jeden rodzaj lamp i tylko czasem "skaczę na boki".
Skąpiradło jestem i moje lampy są raczej z niższych półek cenowych (kupowałam między 15 zł - 300 zł).
Jak się prezentują?
Zobaczcie .... (wszystkich nie pokażę, bo uśniecie z nudów)
salon
sypialnia - salon
jadalnia
bawialnia
jadalnia - salon
salon
pokój TV
Schody
sypialnia
pokój młodszej pociechy
pokój starszej pociechy
Czy to koniec aranżacji "lampkowych" u mnie? Oczywiście nie! Znajdzie się jeszcze parę miejsc, gdzie lampka by się przydała. Teraz jestem na etapie udoskonalania mojego biureczka. A na nim widziałabym coś w takim stylu ....
Jeżeli Wam również spodobało się to cudo, to kontakt do sklepu jest TUTAJ
Już weekend!!!
Do zobaczenia :)))))























































