My home
Dzisiaj proponuję Wam podróż w czasie:
jak było, a jak jest w moim pokoju dziennym, czyli tzw. salonie.
Jednak zanim zaczniemy analizować to "studium przypadku" ewolucji mojego stylu wnętrzarskiego, mała dygresja. Zmiany w jadalni, które pokazywałam jakiś czas temu, postępują dalej (huraaa!!!). Udało mi się uwolnić ten pokój od mebla, którego niestety już nie darzyłam sympatią. Czeka mnie teraz nowe. Co? Pokażę w wolnej chwili. Na razie cieszę się większą i jaśniejszą przestrzenią ... oczywiście obecna aranżacja (kwiatek na krzesełku kuchennym) jest tymczasowa, dla wypełnienia kąta.
Ps. Niestety ostatnio w domu jestem tylko wieczorami, stąd zdjęcia takie sobie ...
A teraz do tematu.
Refleksja pierwsza. Chyba mi się mój styl z początku zamieszkiwania w domku za bardzo nie podobał, bo ..... prawie nie mam z tego okresu żadnych zdjęć :(
Refleksja druga. Z gustami się nie dyskutuje, ale .... sama siebie podsumowałam: Co strzeliło do głowy młodej dziewczynie, aby aranżować wnętrza w babcinych klimatach? Z ręką na sercu - nie wiem, bo ..... (patrz: refleksja pierwsza).
Jak było na początku?
Standard. Jak u większości, którzy przeprowadzają się na swoje. Gołe ściany (wtedy w jasnym kremie). Na podłodze wykładzina montażowa za 5 zł za m2 (brak kasy). Pod ścianami krzesła, które "robiły" za regaliki (struktura naszego ówczesnego dobytku była taka: dużo krzeseł i kwiatków - mało szafek). To co było brzydkie, owijałam tkaninami.
Efekt:
Teraz ta sama ściana wygląda tak:
Tak, tak ..... tam zrobiliśmy kominek.
W jakim kierunku urządzałam salon?
Były to klimaty w stylu sielskiej, angielskiej wsi (tak go sobie wówczas nazwałam).
W oknach firanki z koronki (Ikea) albo zasłony w kremie z niebieskimi różami, na suficie lampa z wykopków, fotele - styl myśliwski (SZOK), na fotelach - poduszki "wiejskie"/ "anielskie".
W międzyczasie, aby zrobić bardziej klimatyczne wnętrze, postanowiłam położyć tapetę w pasy (!!!!). Dodam, że ta w salonie, to najłagodniejsza wersja. Jak zdobędę się na odwagę, to pokażę Wam bawialnię (SZOK, SZOK, SZOK).
Zatem ówczesny styl tego pokoju wyglądał następująco:
A jak jest teraz?
W oknach dałam aksamitne, śnieżnobiałe zasłony.
Udało nam się położyć parkiet z naturalnego drewna.
Poduszki zamieniłam na stonowane welury B&W ...
A myśliwskie fotele, na coś bardziej klasycznego w formie ...
I OCZYWIŚCIE zerwałam "cudną", markową tapetę w bardzo dobrym stanie!!!
Refleksja trzecia: człowiek (mówię tu o sobie) sam na sobie musi doświadczyć, żeby wiedzieć, co mu się naprawdę podoba. Szkoda tylko, że było to trochę kosztowne doświadczenie (wymiana mebli, remont, itd.).
Jak patrzę z perspektywy czasu, teraz w salonie podoba mi się o wiele bardziej.
Najważniejsze - wiem, czego chcę i już bardzo konsekwentnie do tego dążę.
A jak wyglądała Wasza ewolucja stylu; skąd idziecie - dokąd zmierzacie?.
Jeżeli ktoś ma ochotę pokazać swoją drogę, to zapraszam do stworzenia "Drugiego studium przypadku" i kolejnych ....
(kontakt - za pośrednictwem formularza kontaktowego na pasku bocznym bloga)
Uściski cieplutkie