sobota, 10 sierpnia 2013

Okładki i magazyny. Kody mojego domu.

My home

 

Chciałam Wam dzisiaj zwrócić uwagę na jeden element moich aranżacji domowych – okładki i magazyny.

Urządzanie domu wymaga sporej ilości różnych drobiazgów dekoracyjnych. A to i niemało kosztuje, a do tego bardzo łatwo jest zagracić przestrzeń różnymi „pierdółkami”, często „od Sasa do lasa”.


To nie lada wyzwanie.

Wymyślając koncepcje dla swojego domu przyszły mi do głowy magazyny. Kupuję je w sporej ilości i w pewnym momencie postanowiłam je wyrzucić. Jednak szkoda mi ich było, przynajmniej niektórych, z uwagi na piękne zdjęcia na okładkach; część z nich to magazyny już w Polsce nie wydawane. Więc postanowiłam, że wykorzystam je do dekoracji.

Efekt? Mam u siebie dziesięć „wysp” z magazynami w różnych częściach domu + jeden długi regał w bawialni. Wyglądają fajnie i są użyteczne (zajmują gości, jak ja latam po kuchni z kawkami, ciastkami, itp.).

Do galerii wybrałam te, które najbardziej mi się podobają z Penelope Cruz na czele – uwielbiam to zdjęcie!








Życzę Wam miłego weekendu i dziękuję za to, że do mnie zaglądacie :)



czwartek, 8 sierpnia 2013

Przesyłka, zachwyt i …. wyróżnienia!

My home

Miałam dzisiaj w planie napisać coś dla Was o „kodach mojego domu”, ale za dużo się dzieje i „kody” muszą troszkę poczekać :)

A co się dzieje?

Zacznę od porcji nowinek z mojego podwórka.

Jak się domyślacie, przyszedł wczoraj do mnie mój wymarzony futrzak. Już od dłuższego czasu chciałam sobie sprawić pled w stylu winter, ale nie mogłam nic rozsądnego znaleźć; albo było niesamowicie drogo (1000 zł za kocyk to jednak lekka przesada), albo strasznie sztuczne, tandetne.

Szukałam, szukałam i znalazłam. Sprzedawca się co prawda zdziwił, że chcę sobie z tego materiału zrobić kocyk i poduszki, bo to jest futrzak ubraniowy, ale co tam! 
Mi pasuje i to idealnie.

Zachwyca mnie przede wszystkim „jakość” futerka – wygląda naprawdę luksusowo i jest niesamowicie miłe; już widzę, jakie w zimie będą w domu wojny o ten kocyk :). Poza tym ma idealną kolorystyką. Szukałam takiej, która byłaby czymś w rodzaju „spoiwa” kolorów w moim domu. I mam! Unikalne połączenie bieli, czarnego, brudnego brązu, chłodnego beżu oraz szarości. Prezentuje się świetnie i, co najfajniejsze, pasuje mi wszędzie.

Na razie pokazuję Wam tylko „próbną” aranżację z kawałkiem tkaniny rzuconym na sofę. Chcę z tego uszyć koc podszyty czarnym welurem i poduszki.

Wiem, że galeria trochę się nie pasuje do aury za oknem. Wybaczcie i obejrzyjcie ze szklanką wody z limonką i miętą. 

 

Wcześniej było tak: 


Za dużo czarnego. Teraz mi się bardziej podoba :) 

 Ps.1 W galerii, którą widać na zdjęciach, jest moja mama. Żeby nie było, że to ja :)


A teraz przechodząc do najważniejszego.
Otrzymałam od Renatki, autorki fantastycznego bloga  Zmysły i Pomysły 13 wyróżnienie:


To dla mnie ogromny zaszczyt; szczególnie biorąc pod uwagę mój króciutki staż jako blogowiczki wnętrzarskiej. Renatko, z całego serca Ci dziękuję i bardzo się cieszę, że miałyśmy okazję się spotkać, chociaż wirtualnie. 

Przechodząc do części formalnej związanej z wyróżnieniem, zdradzam Wam siedem faktów o mnie:

Jestem ….
  1. Tolerancyjna wobec otoczenia. Uważam, że każdy ma prawo żyć tak jak chce, o ile nie narusza to czyjejś „przestrzeni życiowej”.
  2. Pozytywnie nastawiona do świata i ludzi. Tak po prostu cieszę się ze szczęścia innych i nigdy nie zakładam złej woli u kogoś i … rzadko się w tym mylę.
  3. Perfekcjonistką. Jak się za coś zabieram, muszę (chcę!) to zrobić jak najlepiej.
  4. Wrażliwa. Szybko się wzruszam i szybko ….. wkurzam - na głupotę, bezmyślność, obojętność.
  5. Szczera (przynajmniej taka staram się być). Albo mówię to, co myślę, albo ….. nic nie mówię.
  6. Koneserką kawy. Uwielbiam jej smak i zapach.
  7. Często „nieobecna duchem”. Bujam w obłokach, marzę, rozmyślam, wspominam …., ale też twardo stąpam po ziemi i jak trzeba „pięścią w stół uderzę”. A co!
I moje nominacje:


Dziewczyny, bardzo lubię do Was zaglądać i polecam takie wizyty wszystkim, którzy szukają niezapomnianych wrażeń i klimatycznych miejsc.

Nominacja na 100% należy się również


 ale Renatka ją także wyróżniła. Więc ode mnie ma buziaka :)


Ps.2. Kochane jesteście Dziewczyny za  komentarze pod ostatnim postem. Cieszę się, że Wam się spodobała stylizacja. 
Kiedyś pokażę w wersji bardziej weekendowej.

Miłego dnia :)


niedziela, 4 sierpnia 2013

Inne życie rzeczy. Lampa z Ikea

DIY


Inne życie rzeczy. U mnie to normalne. Zawsze, jak coś biorę do ręki, przychodzą mi do głowy różne zastosowania. Lustro, które robi za blat stolika, ramka na obraz przerobiona na tacę, skrzynki na narzędzia jako donice, itd. .....

Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka drobiazgów, które powstały z lamp kupionych jakiś czas temu na wyprzedaży w IKEA. Akurat byłam wtedy w fazie poszukiwania lampy "kryształowej" do przedpokoju. W IKEA znalazłam coś, co idealnie mi pasowało i kosztowało całe 29,90 zł. Po dokładnym przeglądzie konstrukcji lampy zdecydowałam - kupuję 3 sztuki, coś na pewno z tego zrobię :)

Jedną powiesiłam w holu, dwie rozmontowałam i .... "wzbogaciłam" się o:
1. maleńki stolik pomocnik (największa obręcz z lampy + płytka szklana + stary kwietnik)
2. podstawki pod świece (średnie i małe obręcze z lampy + płytki szklane)
3. taca na błyskotki (jw.)

Została mi jeszcze z tej "operacji" cała góra "kryształków", które są idealną dekoracją na Boże Narodzenie.

Mam nadzieję, że i Wam się spodoba inne życie lamp z IKEA w moim domku.

Ps.
Inspiracją dla tego postu były niesamowite efekty zdolnej Ali, która ze "zwykłych" podkładek kupionych w JYSK stworzyła cudowny, wakacyjny klimat w swoim uroczym domku. Gratuluję efektu, kochana!







Miłej niedzieli


piątek, 2 sierpnia 2013

EICHHOLTZ

Inspirations


Aby Was tak ciągle nie zanudzać obrazkami tylko z mojego domu, dzisiaj trochę ze zbioru moich inspiracji wnętrzarskich. 

Rozdział 2 - EICHHOLTZ 

Kto zna tę markę, doskonale zrozumie, że nie mogło jej zabraknąć na moim blogu! 
Jest dla mnie chyba największą inspiracją. Ciągle podziwiam, jak potrafią doskonale łączyć tradycyjne elementy wystroju z nowoczesnymi materiałami. To w aranżacjach EICHHOLTZ dostrzegłam, jak metal niebywale ożywia wnętrze i jak ważna jest symetria oraz równowaga pomiędzy poszczególnymi meblami i elementami wystroju.
To przeglądając ich projekty pojęłam też w końcu (chociaż było to trudne, bo uwielbiam zakupy), że zdecydowanie lepiej wygląda jedna, duża, porządna rzecz niż dziesięć małych. Teraz już potrafię cierpliwie czekać, aż uskładam budżet na tę jedną wymarzoną rzecz.


Oczywiście, jak w większości marek wnętrzarskich, ich aranżacje są przerysowane. Do tego oferta EICHHOLTZ jest kosmicznie droga. Ale ……… ja patrzę na te projekty przez pryzmat fragmentów i detali; jak łączyć materiały, jak ustawiać meble, jakie kolory zestawiać, jak aranżować chociażby dekoracje na stolikach, łączyć poduszki, itp.
Was też zachęcam do szukania właśnie takich maleńkich inspiracji, a cenami się nie przejmować. Z doświadczenia wiem, że bez problemu można w sklepach znaleźć mnóstwo dodatków w stylu EICHHOLTZ za zupełnie przystępne ceny.









 
 









źródło: www.eichholtz.com

Miłego weekendu



 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Zapowiedź nowego :)

My home


Znów znalazłam coś ślicznego w moim stylu!

Nie, nie powiem Wam jeszcze dokładnie, co to będzie. 

Dostałam na razie próbki. Są cudowne. Miękkie, aksamitne, w idealnej dla mnie kolorystyce. 

Jak będzie gotowe, to pokażę jak się to COŚ u mnie prezentuje. 

Oczywiście, jak siebie znam, będę z TYM latać po całym domu. Wyjdzie z tego latania fotorelacja różnych aranżacji. Podpowiecie mi, gdzie wygląda najfajniej. 


Miłego dnia :)))
Ps. Dzięki kochane za wczorajsze komentarze.

Photo Gallery

Zdjęcia z naszego albumu, które kochamy.

Autor: mój M






Mgła była. Ale dzięki temu wyszło tak ...... tajemniczo.
 :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...