poniedziałek, 16 lutego 2015

Ostatnia sobota

VH Life




Dzisiaj nietypowo. Ciągle tylko o dekorowaniu i dekorowaniu, więc pomyślałam sobie, że pokażę Wam dzisiaj kawałek naszego życia w welurowym domku








Ostatnia sobota ...







Nie będę oryginalna.
Jak dla większości z Was, sobota to mój ulubiony dzień tygodnia.
Najszczęśliwsza jestem, jak udaje mi się ją spędzić w MOIM rytmie ... czyli 

... wstać dosyć wcześnie rano, kiedy cały domek jeszcze śpi. 

Robię sobie powoli kawę z chałką. Zaglądam przez okna. Wyciągam zaległe albo po prostu ulubione gazetki. Włączam cicho radio i ... delektuję się chwilą (jak się uda tak posiedzieć w spokoju godzinę to ... JEST DOBRZE ;). 

Ostatni sobotni ranek był idealny pod tym względem, bo jeszcze mieliśmy do tego słońce!




Potem zaczyna się domowa krzątanina, którą uwielbiam! Po całym tygodniu pracy głową, takie proste czynności, jak gotowanie, odkurzanie, zmywanie, itp. są dla mnie przyjemną odskocznią.  

A zatem wspólne śniadanie, ścielenie łóżek, sprzątanie, w międzyczasie gotowanie obiadu, w tym obowiązkowo zupy, które - w ocenie domowników i nie tylko ;) - wychodzą mi bardzo smaczne (przepis na moją ogórkową już dałam KLIK). 

Po południu ... bywa różnie. Czasem siedzimy przy kominku, czasami gdzieś wychodzimy. W ostatnią sobotę byliśmy na imieninach u taty mojego M. Pomogłam mamie z sałatkami. Zrobiłam np. sałatkę z brokułami. Rzadko robię z przepisu. Najczęściej moje potrawy to smaki gdzieś podpatrzone, skosztowane i ... skomponowane po mojemu ...

Sałatka brokułowa VH

1. Brokuły 
wrzucić do wrzącej, lekko osolonej wody na dosłownie 5 minut, potem odcedzić i przelać zimną wodą (zachowują dzięki temu piękny zielony kolor).

2. Cebulka 
(bardzo ważny składnik sałatki, inaczej wychodzi za mdła) pokroić w drobną kostkę

3. Szynka 
może być konserwowa, pokroić w paseczki o dł. 3-4 cm.

4. Jajka
(najlepiej ugotowane PRAWIE na twardo) pokroić w kostkę, ale nie bardzo drobną 

5. Kukurydza
normalnie z puszki, tylko odcedzona

6. Rzodkiewka
(daje ładną kompozycję kolorystyczną z zielonymi brokułami i żółtą kukurydzą) pokroić w słupki

7. Majonez
normalny, ja daję w ilościach raczej oszczędnych, bo nie lubię sałatek ciężkich

8. Pieprz

9. Zioła  i - jak ktoś lubi - troszkę czosnku 

10. Można dodać ser żółty pokrojony w kostkę (jak ktoś chce sałatkę bardziej treściwą).

Parę minut i gotowe! Polecam na stół wielkanocny, bo smakuje i wygląda bardzo wiosennie. 

AUTOKOREKTA!
Zapomniałam o najważniejszym - na koniec dodać garść prażonych nasion ze słonecznika!!!

Tak czytam i czytam i czegoś mi tutaj brakowało. 
Widzicie ... wychodzi brak doświadczenia w pisaniu przepisów (tak, jak napisałam - robię z głowy i na "oko")  






Potem bawiliśmy się na imieninach, z których wróciłam z rewelacyjnym przepisem na .... schab ze skarpety, jak to określił wujek, który ów schab zrobił i przyniósł do spróbowania.

Spróbowałam. Pyszne!

Smakuje trochę jak skrzyżowanie polędwicy łososiowej z szynką dojrzewającą. Rewelacja!


Schab "ze skarpety" VH

1. 1 kg schabu bez kości, dosyć cienkiego; obmyć i osuszyć. 

2. Natrzeć z każdej strony cukrem i na 24 godz. odstawić do lodówki.

3. Obmyć z cukru i natrzeć grubo zmieloną solą; i znów odstawić na 24 godziny do lodówki.

4. Obmyć z soli i natrzeć przyprawami, jakimi się chce: papryka, pieprz, czosnek, zioła ...

I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE 

5. Schab włożyć do podkolanówki, wujek włożył do takiej z pończochy???!!! (fuuu...), ale wujek mi wyjaśnił, że o to chodzi, aby tkanina była gęsta i przepuszczała powietrze (ja może spróbuję jednak z gazą ....???)

6. Taki pakunek powiesić w  miejscu raczej ciemnym i gdzie jest PRZEWIEW powietrza (bardzo ważne!).

7. Czekamy 7 dni i GOTOWE.     

Z czystym sumieniem polecam ten przepis na wielkanocny stół.
Jak 60-letni wujek dał sobie z nim radę, to chyba i mnie się uda, prawda?
W internecie przepis na taki schab znalazłam pod hasłem "schab w pończosze", coś w tym stylu. 
     
Wróciliśmy z imienin "kwadratowi". W niedzielę w związku z tym była dieta wspomagana ziołowymi herbatkami.

Ps. w trakcie sobotnich porządków znalazłam w szafce dwa złote świeczniki na tealighty. Fajnie się komponują na stolikach salonowych ...




I co? Skusicie się na schab "w skarpecie"????
A może w komentarzach dajcie jakieś Wasze przepisy na wielkanocny stół. Pora się już powoli przygotowywać, Kochani  ...

Ściskam 


24 komentarze:

  1. ojej !!!!ale sie ubawilam tym wujkem 60-letnim ze dal rade moj maz ma 61-skonczy w marcu a ja mysle ze my jeszcze tyle mozemy (Ja mam 4-miej)Sylwio pieknie opisalas swoja sobote ,cudne fotki a zupa z twojego przepisu PYSZNA pozdrawiam serdecznie do nastepnego wpisu oczywisce p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ja to napisałam w odniesieniu do SIEBIE hihihi. Wiesz ... kucharka ze mnie jest raczej "podstawowa" i takie przepisy to dla mnie prawdziwe wyzwanie :) s.

      Ps. spróbuję zrobić, albo .... namówię wujka, żeby dla nas zrobił taki schab na święta. Będzie się cieszyć, bo jak każdy facet lubi "ochy" i "achy" nad swoimi dziełami, no i buziaka dostanie :)))) s.

      Usuń
  2. Piękne róże... i jak zwykle u ciebie bardzo miło:)
    udanego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliczne są, takie drobne, delikatne :))) s.

      Usuń
  3. Sylvia, bardzo optymistyczny wpis - takie lubię! U mnie dziś też słońce świeci - w końcu (może przywołałam je swoim wpisem?). Pięknie u Ciebie - najbardziej lubię oglądać zdjęcia z twojego domku :) I znów dojrzałam wspólną rzecz - kiedyś zwróciłam uwagę na orzełka, a teraz widzę, że mamy taką samą świecę - kolejną już :) Obie uwielbiamy Tk Maxxa :D Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm... narobiłaś mi ochoty na chałkę, wieki nie jadłam!
    Ja często piekę chleb a ostatnio nawet bagietki ;D
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, dla mnie chałka z kawą to "niebo w gębie". Tylko piekielnie kaloryczna i dlatego pozwalam sobie na nią właśnie w sobotę, potem w garść mop i odkurzacz i spalanie kalorii po schodach :)))) s.

      Usuń
  5. To ja jestem sobotnim leniem , lubię pospać , ale jestem nocnym Markiem , a potem cały tydzień wstaję, więc wyspać się trzeba kiedyś.
    Wiesz chyba spróbuję tego schabu, bardzo ciekawy przepis, tylko jakie to miejsce może być ciemne i przewiewne, hm, a temperatura nie jest istotna ? , i zapaszku z tego nie ma , ha ha ha , buziol Sylwia, to ja się wprowadzam do Ciebie i piszę na sobotnie śniadanko i obiadek, :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo .... Ali, Twoje pulpeciki i moja ogórkowa .... mniam!

      Usuń
    2. Zapomniałam!
      Z tym miejscem na ten schabik to rzeczywiście nie jest takie proste, właśnie z ciotkami o tym dyskutowałyśmy ... Wujek to wiesza w hydroforni (dla tych co nie wiedzą ;) to takie miejsce w domku, gdzie jest hydrofor .... taka kotłownia, tylko czysta). Garaż odpada, może pralnia, gdzieś przy oknie??? Musi to być takie miejsce, żeby powietrze było czyste no i różne żyjątka nie miały do tego dojścia (kotki, ptaszki, gryzonie). Prosto nie jest ...

      Usuń
  6. Schab ze skarpety haha ale sie ubawilam :))))) to ci dopiero wujek agent :) ja tez lubie soboty, zwlaszcza te, ktore sa pracowite i jest cos do zrobienia w domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Beti jaki dumny siedział, jak go wszyscy chwalili.

      Tylko ze mną mieli ubaw, bo ja za żadne skarby nie chciałam tego spróbować. Wiesz, on to przyniósł z tą pończochą (mam nadzieję, że nową, a nie od ciotki z szuflady ... hihihi). No i skojarzyło mi się to z komedią "Pieniądze to nie wszystko" ... jak te rajstopy sobie na głowę zakładali, żeby okraść tego biznesmena.
      W końcu się przełamałam i spróbowałam ..
      Trzymaj się Kochana :)

      Usuń
  7. :-) ale się uśmiałam:-) też bym nie była pierwszą ochotniczką do wypróbowania ale nie ma co jak mądra starsza głowa:-) Teraz Kochana szykuj pończochy:-) w sumie to lepiej będzie brzmiało z pończochy niż z gazy:-) ps. cudowne szachy - jak ja bym chciała nauczyc się w to grać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może i tak, ale wyobraź sobie taką beżową pończochę za 1,5, smakowicie nie wygląda.
      Szachy lubimy i gramy, ale ostatnio jest u nas na topie kółko i krzyżyk. Na razie to ja ogrywam wszystkich chłopaków, ha!

      Usuń
  8. Witaj kochana :) Schab z pończochy (również karczek) robię od jakiegoś czasu, a dokładnie od czasu, gdy odkryłam ten przepis. http://haft.blox.pl/2014/05/Schab-z-ponczochy.html Ja swoje "zawiniątko" wieszam na karniszu w kuchni i jest OK. Za pierwszym razem mięsko było trochę za słone, ale to jak mówią, trening czyni mistrza ;) Pozdrawiam cieplutko i życzę mnóstwa słonecznych, leniwych, sobotnich poranków Iwona P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, o oknie w kuchni nie pomyślałam, czyli światło nie przeszkadza?
      Iwonko, a na przykład z szynką próbowałaś. Zastanawiałyśmy się z ciotkami, co zamiast schabu. Propozycja karkówki padła, ale nie wiedziałyśmy co z tłuszczykiem, no i szynkę rozważałyśmy ...
      Tobie też Kochana mnóstwa słoneczka ...

      Usuń
    2. Szynki nie próbowałam, bo tę akurat gotuję w majonezie :) Spróbujcie, sama jestem ciekawa. Sylvio okno w kuchni mam od wschodu, więc nie ma tu za dużo słońca. Poza tym wieszam na końcu karnisza, a ten znajduje się już poza światłem okna. Buziaczki Iwona P.

      Usuń
  9. Ślicznie i przyjemnie u Ciebie :) Twój salon ma taką magię :) Ja też lubię takie poranki :) buziaki aga

    OdpowiedzUsuń
  10. Hi hi, ale mnie ubawiłaś tą pończochą:-)
    A efekt Twojego wpisu jest taki, że siedzę sobie teraz z pajdą ciasta na talerzu i świeżo zaparzoną herbatką. Ot takie pocieszajki w poniedziałkowy wieczór:-)
    Buziaki ślę!!

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie sobota trochę na odwrót wygląda niż u Ciebie, bo? Spię do bólu! I niech mi ktoś tylko w tym przeszkodzi, to pogryzę! ;) Potem oczywiście jest też sprzątanie. W międzyczasie robię jakiś szybki obiad, bądź idziemy coś zjeść gotowego na mieście.
    W tygodniu wstaję bardzo wcześnie, bo o 5-ej rano i wtedy właśnie delektuję się kawą i ciszą przez około godzinę, bo później jak wstają dzieciaki, to różnie to bywa....
    Na schab w skarpecie chyba się nie skuszę, za dużo roboty..hehe! Ale przepis na sałatkę sobie skopiowałam i wypróbuję. Prześledziłam składniki, wyobraziłam sobie smak, także na Weekend będzie testowana.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Dorotko mam zawsze rozdwojenie w sobotę, bo chcę i sobie pospać, ale i mieć dużo czasu .... Efekt chodzę niedospana, ale szczęśliwa
      Sałatkę zrób, tylko o słoneczniku nie zapomnij, bo to on daje fajny smaczek. No i o cebulce, inaczej wychodzi mdła i taka "ciapkowata".
      Ściskam :))) s.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...